To jedno z tych pytań, które regularnie wraca: czy monitoring strony może ją obciążać na tyle, że zacznie działać wolniej?
Na pierwszy rzut oka brzmi to sensownie. W końcu monitoring to nic innego jak regularne “odwiedzanie” strony - a każde wejście to jakieś obciążenie dla serwera. Jeśli coś sprawdzamy co minutę, przez całą dobę, łatwo pomyśleć, że może się to sumować.
W praktyce jednak wpływ monitoringu na wydajność strony jest zaskakująco mały. I w większości przypadków zupełnie pomijalny.
Monitoring to po prostu bardzo zdyscyplinowany użytkownik
Najprościej myśleć o monitoringu jak o użytkowniku, który co jakiś czas wchodzi na Twoją stronę i sprawdza, czy wszystko działa.
Jeśli monitoring wykonuje zapytanie co minutę, oznacza to dokładnie jedno dodatkowe wejście na minutę. W skali godziny to 60 wejść. W skali dnia - 1440.
Brzmi dużo? Tylko do momentu, kiedy zestawisz to z realnym ruchem.
Nawet niewielka strona potrafi mieć więcej wejść w ciągu godziny niż monitoring w ciągu całego dnia. A większe serwisy obsługują tysiące użytkowników jednocześnie i to bez problemu.
Dlatego z punktu widzenia serwera monitoring to praktycznie niezauważalny ruch.
Monitoring dostępności co minutę - czy to dużo?
Najczęstszy typ monitoringu to tzw. monitoring dostępności - czyli regularne sprawdzanie, czy strona, a raczej serwer odpowiada poprawnie.
Takie zapytanie jest bardzo lekkie. Najczęściej polega na pobraniu samej strony lub nawet tylko nagłówków odpowiedzi. Serwer wykonuje minimalną pracę, a całość trwa ułamek sekundy. praktyce jedno zapytanie na minutę to bardzo małe obciążenie, wręcz pomijalne.
Jeśli więc zastanawiasz się, czy monitoring co minutę może “zamulić” stronę - odpowiedź brzmi: w praktyce nie ma to znaczenia.
Monitoring szybkości strony - bardziej “realny”, ale nadal lekki
Trochę inaczej wygląda sytuacja przy monitoringu wydajności, czyli mierzeniu czasu ładowania strony w przeglądarce.
Tutaj nie mówimy już o prostym zapytaniu HTTP. Monitoring uruchamia prawdziwą przeglądarkę, ładuje stronę, wykonuje JavaScript i renderuje widok - dokładnie tak, jak zrobiłby to użytkownik.
To generuje większe obciążenie niż zwykły “ping” strony, ale kluczowe jest coś innego: to nadal tylko jedna wizyta.
Jeśli taki test uruchamiany jest co 5-10 minut, oznacza to kilka dodatkowych wejść na godzinę. Serwer widzi to po prostu jako normalnego użytkownika, bez żadnego szczególnego obciążenia.
Dla większości stron to absolutnie pomijalna różnica, szczególnie jeśli mają już realny ruch.
Monitoring scenariuszy - czyli “symulacja użytkownika”
Najbardziej zaawansowaną formą monitoringu są tzw. scenariusze. To coś w rodzaju automatycznych testów: system otwiera stronę, klika w przyciski, wypełnia formularze i przechodzi przez kolejne kroki zaplanowanego procesu.
Taki monitoring jest bardziej wymagający, bo obejmuje kilka interakcji zamiast jednego zapytania. Może przejść przez logowanie, wykonać akcje w aplikacji czy uruchomić bardziej złożone procesy.
Ale znowu - wszystko sprowadza się do skali.
Jeśli scenariusz uruchamiany jest co kilka minut, to nadal jest to pojedyncza sesja użytkownika. Nawet jeśli składa się z kilku kroków, dla serwera to wciąż niewielkie obciążenie.
A co z monitoringiem serwera?
Monitoring nie zawsze dotyczy samej strony. Często sprawdzane są też inne elementy infrastruktury: serwera DNS, serwera pocztowego, API lub innej usługi internetowej.
Tego typu testy są jeszcze lżejsze niż monitoring strony. W wielu przypadkach sprowadzają się do prostego sprawdzenia, czy dana usługa odpowiada lub czy serwer reaguje na zapytanie.
Ich wpływ na obciążenie jest praktycznie zerowy - to pojedyncze, bardzo krótkie operacje.
Podsumowanie
Monitoring strony internetowej nie spowalnia jej w zauważalny sposób. Nawet wykonywany co minutę jest tylko niewielkim dodatkiem do normalnego ruchu na stronie.
- Monitoring wydajności/szybkości ładowania to po prostu symulacja pojedynczego użytkownika odwiedzającego pojedynczą stronę
- Monitoring scenariuszy to kilka dodatkowych kroków, ale nadal niewielka skala.
- Monitoring serwera to w praktyce zerowe obciążenie.
Jeśli więc zastanawiasz się, czy warto uruchomić monitoring obawiając się o wydajność - odpowiedź jest prosta: tak, zdecydowanie warto. Koszt jest minimalny, a spokój i kontrola nad działaniem strony - bezcenne.